Goblin, TamTam i Milczek udali się na naradę. Ktoś rzucił uwagę, że wszyscy razem mają może na spółkę cały mózg. Następnie Goblin i Milczek zajęli miejsca po bokach drzwi, w odległości kilku kroków od nich, zaś TamTam stanął naprzeciw nich. Pokręcił się w kółko jak byk przygotowujący się do szarży, znalazł odpowiednie miejsce i przykucnął z rękami wyciągniętymi dziwacznie, jakby parodiował mistrza sztuki walki. .
- Czy mówi pan o zarządzeniu numer dwieście siedemnaście, ustęp osiemdziesiąt dwa?. Ból powracał znowu i uświadomiła sobie, że ostatnia cudowna chwila wytchnienia trwała dłużej od poprzednich. Czyżby skurcze traciły na regularności? Dlaczego? Jean-Pierre nic o tym nie wspominał. Ale zapomniał przecież wiele z ginekologii, którą studiował przed trzema czy czterema laty.. - Za co... za co mi to zrobili?. - O, ci dwoje znowu razem! - Ta wypowiedź dobiegła do nich z przeciwległego końca kafejki.. - Podpiszę to cholerstwo! - wykrzyknął walecznie Bright. Był nieustraszony, ponieważ nie miał nic do stracenia..